poniedziałek, 10 maja 2010

naczyńka ze staroci / flea market dishes

Dzisiaj moja druga mała kolekcja - stare miniaturowe naczynka. O ile mnie pamięć nie myli wszystkie te rzeczy (prócz maszynki do mięsa:))) kupiłam w sklepie z antykami w Karpaczu. malutki kufelek ma niestety zepsutą pokrywkę. Bardzo lubię takie stare miniaturki - nie są może najpiękniejsze, nie ma szansy na ich doczyszczenie, ale dodają domkowi fajnego klimatu.
Today, my second small collection - old miniature dishes. If my memory serves me, all these things (except meat grinder:))) I bought in an antique shop in Karpacz. Unfortunately, little mug has broken lid. I really like this old minis - maybe not beautiful, with no chance for their cleaning, but they give to my dollhouse cool climate.

Lubię się zastanawiać do kogo kiedyś należały, kto je w domku ustawiał, osoba dorosła czy dziecko. W jakim języku te tajemnicze osobo mówiły, kim były...
I like to think to whom they belonged, an adult or child... In what language previous owner spoke...

3 komentarze:

  1. Ale właśnie o to chodzi, by takie starocie nie zostały domyte:)A ja jako fanka także tych starych miniaturek i domków, nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie są najpiękniejsze:P
    Od razu widać, że Twoje mają klimat. najbardziej urzekł mnie kufelek z pokrywką - jest przeuroczy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Those dishes are really nice - I have to go the flea market to see, if there's anything usable in mini size :)

    Ira

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja obydwa talerze kocham - ten z malunkiem lekko szliwiony jest, drugi za to bardzo detaliczny.
    Ira - you HAVE to go and try your luck!

    OdpowiedzUsuń